Stereotypowe myślenie o seryjnych mordercy nakazuje nam widzieć w nim człowieka zniszczonego nie tylko psychicznie, ale również fizycznie. Czy jednak musi tak być? Czy miła dla oka twarz musi należeć do osoby dobrej, serdecznej i, ewentualnie, nieco zbłąkanej? Film „Anioł”, za którego reżyserię odpowiada Luis Ortega, bawi się tym stereotypem uświadamiając nam, jak łatwo można popełnić błąd.

tablet photo

Od drobnych kradzieży do przestępczej kariery

Gdy w pierwszych scenach „Anioła” poznajemy młodego Carlito, jesteśmy przekonani, że będzie nas on prowadził przez komedię romantyczną albo wzruszający rodzinny dramat, a nie przez opowieść o seryjnym mordercy. Jego piękna twarz(zasługa znakomitego Lorenzo Ferro) jest w stanie uśpić czujność nie tylko w odniesieniu do innych bohaterów filmu. Sprawia, że również my – widzowie – możemy wiele mu wybaczyć. A siedemnastoletni Carlos bez obaw przemierza ulicę argentyńskiego Buenos Aires, którego ulice kipią kolorowym życiem tak typowym dla lat siedemdziesiątych. Owszem, nie jest ideałem, drobne kradzieże, z których się utrzymuje, nie pociągają za sobą jednak poważniejszych konsekwencji podobnie zresztą, jak jakakolwiek jego aktywność, która staje w sprzeczności z prawem.

Już od początku filmu mamy świadomość tego, że Carlito lubi dreszczyk emocji i że poszukiwanie coraz to mocniejszych wrażeń sprawia mu przyjemność i jest motywatorem przy podejmowaniu kolejnych działań. Nawet w momencie, w którym Carlos poznaje Ramona, przestępcę nie tylko doświadczonego, ale i charyzmatycznego, mamy w sobie gotowość do obserwowania rodzącej się znajomości z pewną pobłażliwością, a nie z niepokojem. A przecież mamy już wystarczająco wiele dowodów na to, że niewinny wygląd to jedynie maska skrywająca brutalność uroczego Carlito.

„Anioł” – źródła sukcesu

Film o „aniele śmierci” (jak samego siebie nazywa główny bohater) warto zobaczyć nie tylko po to, aby przenieść się na moment do nieco egzotycznej Argentyny. Warto zdecydować się na seans również dlatego, że po zakończeniu oglądania „Anioła” pozostanie w naszej pamięci nie tylko sama fabuła, ale i forma, w jakiej poddana została historia Carlito. Akcja jest niespieszna, ale szalenie konsekwentna, budowana z dużą starannością, przemyślana i pozbawiona scen, które mogłyby być obliczone wyłącznie na szokowanie i manipulowanie naszymi emocjami. Film ma swoje drugie dno, którego odkrycie może nam dać ogromną satysfakcję.

Co ważne, film „Anioł” może być przez nas oglądany w pełni legalnie, dzięki telewizji internetowej. Nie musimy więc ryzykować naruszania prawa, aby cieszyć się tą jakże typową, a przecież również szalenie oryginalną historią. Warto znaleźć czas na film Ortegi, bo „Anioł” nie jest jednym z tych dzieł, o których zapomina się zaraz po ich obejrzeniu.

Post Comment